Cel: najlepsze ekspresy ciśnieniowe na świecie

Relacja z wizyty w holenderskiej manufakturze Kees van der Westen

Nieustannie poszerzamy naszą wiedzę o kawie, kawiarniach i biznesie kawowym. Dlatego wybraliśmy się na intensywne, całodniowe szkolenie techniczne na temat budowy i działania ekspresów.

Wreszcie naprawdę zrozumieliśmy, jak działają ekspresy 😏. A tym samym, czym różnią się poszczególne marki i modele. Na poziomie rozwiązań technologicznych, użytych materiałów i żywotności systemów. Mieliśmy też okazję zobaczyć prototypy ulepszonych modeli.

A przy okazji dr Coen ten Brink obalił – za pomocą wiedzy naukowej i wieloletniego doświadczenia jako konstruktor maszyn – kilka wciąż popularnych w Polsce mitów dotyczących uzdatniania wody, opróżniania bojlerów, zakamienienia, systemów multibojlerowych, pomiarów temperatury, codziennego funkcjonowania ekspresu itp.

Po szkoleniu lepiej rozumiemy filozofię stojącą za maszynami Keesa. Obsesja jakości, nieustanne usprawnienia technologiczne, elegancja techniczna. Ale też dogłębne rozumienie pracy baristy i projektowanie z myślą o prostocie oraz przyjemności użytkowania. Również przez serwisanta – łatwy dostęp do podzespołów w ekspresie, minimalizacja potrzebnych narzędzi, kod kolorystyczny ułatwiający szybkie zrozumienie budowy urządzenia i przyspieszający diagnozę oraz ewentualną wymianę części. O bezkompromisowym designie nie mówiąc – za ten aspekt Kees van der Westen jest wciąż osobiście odpowiedzialny, wciąż rysuje ręcznie projekty kolejnych wersji.

To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby Kees nie upierał się przy tym, żeby firma zachowała rodzinny charakter i skalę manufaktury. W tej chwili produkują nie więcej niż 600-800 ekspresów rocznie – mimo olbrzymiego popytu na ich maszyny, generowanego chociażby przez rynek azjatycki, arabski, australijski. Tylko wtedy można realnie kontrolować jakość każdej maszyny. A innowacje są prawdziwe i nieustające, bo wynikają z zaangażowania wszystkich pracowników i z osobistej ambicji robienia najlepszych maszyn na świecie – a nie jedynie marketingową, korporacyjną opowieścią. Nie ma „działów”, rozmywania odpowiedzialności, bezosobowego traktowania pracy. Takie podejście do biznesu pozwala Keesowi van der Westen wciąż czerpać przyjemność z „prawdziwej” pracy, osobiście dbać o każdy detal nowego modelu i być blisko zespołu swoich współpracowników.

Dzięki tej niewielkiej, rodzinnej skali działania mogliśmy też pójść z Keesem i jego córkami na niespieszną kolację i pogadać o kawie, biznesie i życiu. Z amerykańskimi właścicielami koncernu produkującego La Marzocco prawdopodobnie nie byłoby to takie proste 😏.

Skomentuj