Jak spełnić marzenie o własnej kawiarni?

Można to zrobić szybciej, taniej i prościej niż sądzisz. Oto kilka ścieżek realizacji marzenia o prowadzeniu własnej kawiarni.

Ścieżka 1: Samodzielne otworzenie kawiarni – totalnie od podstaw

Droga wybierana chyba najczęściej. A jednocześnie najbardziej czaso- i kosztochłonna. Najczęściej zaczyna się od poszukiwania lokalu i negocjowania warunków wynajmu (choć tak naprawdę powinna od stworzenia konceptu). Potem długi remont/adaptacja lokalu, urządzanie i wyposażanie kawiarni. Odbiór przez Sanepid lub konieczność dodatkowego dostosowania lokalu do jego wymogów. Rekrutacja personelu, szkolenia i pierwsze najtrudniejsze miesiące rozruchu. Po drodze zwykle popełnia się wiele błędów. Całość trwa zwykle kilka miesięcy (najczęściej dłużej niż zakładasz). Ale przede wszystkim angażuje ogromne pokłady energii i duże środki finansowe. No i trwa przynajmniej kilka miesięcy.

Ma to jednak swoje plusy. Takie zaangażowanie ogromnie wzmacnia motywację biznesową. Poza tym to najlepszy sposób na stworzenie naprawdę własnego miejsca – takiego „najmojszego”.

Jak sobie pomóc? Poszukaj lokalu, w którym była już wcześniej prowadzona działalność gastronomiczna, dzięki czemu jest on dostosowany do wymogów Sanepidu. W ten sposób zostanie Ci tylko przyjemność projektowania designu wnętrza.

Ścieżka 2: Zlecenie przeprowadzenia inwestycji zewnętrznej firmie

Podobna do ścieżki pierwszej. Ma jej podstawową zaletę, czyli możliwość wyboru własnego konceptu i urządzenia kawiarni według własnych wyobrażeń. Wybierana przez osoby, które mają więcej pieniędzy niż czasu. Definiują swoje oczekiwania, a resztę pozostawiają inwestorowi zastępczemu.

Pozornie rozwiązanie ma same plusy. Nawet jeśli trwa tyle samo lub dłużej, nie obciąża to przyszłego właściciela, który w tym czasie może zajmować się innymi sprawami. Niestety nie jest to droga dla każdego, bo wymaga jeszcze większych nakładów finansowych niż ścieżka nr 1. Ale nawet na bardzo zamożnych inwestorów czyha tu pewna pułapka – uruchomienie kawiarni jest na tyle wieloaspektowym procesem, że mało jest firm, które znają się równie dobrze na wszystkich jego elementach. W polskich realiach takie usługi świadczą firmy wyspecjalizowane raczej w projektach budowlano-remontowych oraz wnętrzarskich. Sprawnie więc przeprowadzają inwestycję (choć i tu różnie bywa), ale rzadziej zajmują się analizą biznesową, a prawie nigdy nie znają się na kawie. Jak to w branży budowlanej częstym zjawiskiem są systemy prowizyjne – wykonawca albo architekt wnętrz używa produktów marek, z którymi współpracuje. Czasem z korzyścią dla klienta, a czasem z korzyścią dla własnego portfela. Jeśli dotyczy to remontu lub wystroju, to najmniejszy problem – najwyżej zapłaci trochę więcej. Ale jeśli dotyczy to ustawienia baru, wyboru ekspresu lub dostawcy kawy, to konsekwencje mogą być groźniejsze – nadmiarowy albo awaryjny sprzęt, zakłócenia płynności pracy, konieczność większej obsady niż by wynikała z wielkości lokalu, opinia lokalu z kiepską kawą.

Jak sobie pomóc? Rozdzielić proces remontowo-wnętrzarski od niezależnego doradztwa kawowego (obejmującego określenie „kawowej tożsamości”, zaprojektowanie workflow, stanowisk baristycznych, menu kawowego, wybór ekspresu i dostawcy kawy, dobór filiżanek, fartuchów baristycznych, szkolenie personelu). Nie wiemy, jak inni doradcy, ale my działamy zawsze z myślą o interesie naszego klienta – dlatego doradzamy zgodnie z naszą najlepszą wiedzą i rozeznaniem rynkowym. Nie ukrywamy na przykład, że dystrybuujemy ekspresy Kees van der Westen, ale ze względu na ich zaawansowanie i cenę, rekomendujemy je tylko wybranym klientom, a innym polecamy ekonomiczne, używane maszyny. Jeśli rozliczamy się za doradztwo, nie próbujemy w tajemnicy zarobić na innych naszych produktach.

Ścieżka nr 3: Wejście do już działającego biznesu

Sposób chyba najprostszy, a na pewno najszybszy. Wchodzisz w spółkę lub inną formę współpracy z kimś, kto już prowadzi kawiarnię. Pomijasz cały proces analiz, przygotowań, remontów itd. Wnosisz do spółki swoją pracę, umiejętności lub wkład finansowy, a często wszystkie te zasoby naraz. Ryzykujesz jednak w znacznie mniejszym stopniu – bo to miejsce już jest, jakoś funkcjonuje i ma jakieś przychody (które możesz sprawdzić). A to, co wnosisz może być użyte do rozwoju biznesu, co przenosi Cię od razu na inny etap działalności.

Teoretycznie same plusy. A jednak nie jest to w naszym kraju częsta ścieżka. Kawiarnie w Polsce mają zwykle za niską rentowność, żeby gwarantowały dochód większej liczbie właścicieli. A też większość właścicieli woli dzielić się pracą i zyskami z członkami rodziny niż z „obcymi”. Przeszkodą są też różne kulturowe uwarunkowania, które najlepiej oddaje nasze powiedzenie „mówiły jaskółki, że niedobre spółki”. Zresztą każdy z nas może chyba wskazać przykład spółki, która mniej lub bardziej spektakularnie się rozpadła. Jako minus może być też postrzegana konieczność wspólnego podejmowania decyzji i tym samym szukania kompromisów między potencjalnie różnymi wizjami (choć w rzeczywistości różnice mogą być zbawienna dla biznesu). Poza tym w tej ścieżce masz najmniejszą szansę na uczynienie miejsca „najmojszym”, bo zwykle ma ono już i jakąś tożsamość i styl.

Jak możesz sobie pomóc? Na pewno warto dokładnie sprawdzić kondycję finansową (nie tylko przychody, ale również koszty). Potem zawsze można ją poprawiać, ale dobrze wiedzieć, z jakiego punktu się startuje i powiedzieć sobie wzajemnie, do czego będzie się dążyć. Tak, żeby się upewnić, czy na pewno macie konkretne i wspólne cele. Ale równie ważne, jeśli nie ważniejsze, jest dobranie wspólnika pod kątem zbieżnych wartości i różnych kompetencji – tak, żeby wierzyć w to samo, ale umieć różne rzeczy.

Ścieżka nr 4: Odkupienie kawiarni

Praktyka popularna wśród inwestorów gastronomicznych i osób z dużym doświadczeniem w branży. Nie zdajemy sobie sprawy z jej skali, bo często kupowane są lokale wraz z marką – wtedy my, klienci, nawet nie wiemy, że zmienił się właściciel.

O tym sposobie zwykle nie wiedzą osoby spoza branży, które marzą o otworzeniu własnej kawiarni. A jest to jedna z najszybszych ścieżek – równie szybka jak wejście do spółki, a nie wiąże się z koniecznością prowadzenia biznesu z kimś. Polega to na tym, że odkupujesz gotowy lokal – urządzony, działający, mający jakichś klientów. Widzisz jak wygląda, jak jest wyposażony, kto w nim bywa. W zależności od ustaleń odkupujesz tylko infrastrukturę lub również markę. Najczęściej za cenę znacznie niższą niż wyniósłby koszt utworzenia kawiarni od podstaw (chyba że super prosperuje, wtedy cena nie będzie aż tak okazyjna). Właściciel chce bowiem odzyskać chociaż część zainwestowanych nakładów, a im szybciej musi wyjść z biznesu, tym mniejszą się zadowoli. Zwykle do sfinalizowania takiej transakcji potrzebna jest też zgoda właściciela budynku, od którego wynajmowany jest lokal na kawiarnię – najczęściej zależy na ciągłości wynajmu, więc raczej nie robi przeszkód (choć może mieć swoje warunki albo chcieć ugrać coś dla siebie – najczęściej próbuje podnieść czynsz).

Brzmi idealnie? Bo niemal takim jest. Tylko niech zawsze Ci się zapala czerwona lampka – przecież z jakiegoś powodu to sprzedaje, nie pozbywa się przecież kury znoszącej złote jajka. Dowiedz się, jak najwięcej o sytuacji finansowej lokalu (np. średnie miesięczne przychody), o liczbie gości (np. średnia liczba rachunków). Oczywiście Tobie może pójść lepiej, ale zawsze dobrze znać liczby. Poza tym jak już wiesz, że kawiarnię można kupić, to wiesz też, że można sprzedać. Stratę pomiędzy inwestycją a odsprzedażą już poniósł Twój poprzednik, więc tym mniej ryzykujesz. A jeśli potrzebujesz, to możemy pomóc Ci w audycie kawiarni, którą planujesz kupić.

Możemy Ci pomóc w realizacji marzenia o własnej kawiarni? Jeśli masz pytania, napisz do: marzena@uniwersytetkawy.pl lub umów się na bezpłatną konsultację.

Skomentuj