Kawa bezkofeinowa – pyszna, bezpieczna i naturalna

Jeśli pamiętasz kawę bezkofeinową sprzed lat, to pewnie nie masz dobrych wspomnień. Czas to zmienić! Teraz nawet kawy specialty są w wersji bezkofeinowej. A proces usuwania kofeiny może być całkowicie bezpieczny i nie zmieniać smaku kawy. Czyli wreszcie mamy sensowną alternatywę dla ludzi, którzy muszą ograniczać kofeinę, a nie chcą rezygnować z kawy.

Z zachodnich statystyk wynika, że już około 20% konsumentów kawy wybiera wersję bezkofeinową. Nie znalazłam wiarygodnych danych z Polski, ale myślę, że u nas zainteresowanie decafem póki co jest  mniejsze – jednak na pewno rośnie. Zresztą widzę to po sprzedaży u siebie.

Kto pije kawę bezkofeinową?

Z moich obserwacji wynika, że sięgają po nią głównie kobiety w ciąży i karmiące piersią. A także osoby lubiące kawę, ale czujące, że przesadzają z ilością kofeiny (a ta jest też przecież również w herbacie, niektórych napojach gazowanych, w energetykach, czekoladzie, kakao itp).
Ale kawa bezkofeinowa to dobre rozwiązanie również dla „nadciśnieniowców”, którzy chcą pić kawę częściej niż zalecene 1-2 razy dziennie. A także dla tych, którzy piją kawę przez cały dzień, ale w godzinach wieczornych wolą już nie pobudzać się kofeiną. W interakcję z kofeiną wchodzą też niektóre antybiotyki i antydepresanty, co dodatkowo powiększa grupę „bezkofeinowców”.
Co ciekawe, coraz częściej taką kawę kupują rodzice – dla swoich nastoletnich dzieci, które mają ochotę dzielić z dorosłymi kawowy rytuał, a po kofeinie mogłyby mieć kłopoty ze snem, koncentracją i większym niż zwykle rozdrażnieniem. Ale pojawiają się również klienci, którzy do tej pory tylko tęsknie wdychali aromat kawy, bo ich  organizmy bardzo źle reagują na kofeinę – teraz mają możliwość cieszenia się smakiem kawy bez ryzyka złego samopoczucia.

Dlaczego więcej osób wybiera kawę bez kofeiny?

Przede wszystkim coraz bardziej dbamy o siebie i jesteśmy świadomi ograniczeń swoich organizmów. Wprawdzie według najnowszych danych naukowych kawa ma zdecydowanie pozytywny wpływ na nasze zdrowie (i dlatego trafiła do nowej piramidy żywienia), ale nie wszystkie osoby mogą korzystać z jej dobrodziejstw. Ci, którzy kawy powinni pić mniej kawy, szukają więc alternatyw.

A te alternatywy są coraz lepsze. Dziś kawę bezkofeinową można znaleźć również wśród ziaren specialty, czyli z najwyższej półki. Pojawiają się też specjalne odmiany kawy – z naturalną, niską zawartością kofeiny. No i najzwyczajniej kawy bezkofeinowe są znacznie smaczniejsze niż były jeszcze kilka lat temu. Pojawiają się w ofercie najlepszych palarni kawy na świecie, co też jest sygnałem, że to musi być naprawdę dobra kawa.

Może dlatego w Europie najczęściej po kawę bezkofeinową sięgają, jak wynika z badań, młodzi ludzie. Z jednej strony to oni są najczęstszymi bywalcami kawiarni specialty. A z drugiej, ich nawyki kawowe są mniej sztywne, chętniej eksperymentują z nowościami i nie mają złych doświadczeń z dawną kawą bezkofeinową.

A długi czas bezkofeinowa cieszyła się złą sławą – nie tylko ze względu na smak, ale również sposób usuwania kofeiny. Przez kilkadziesiąt lat jako rozpuszczalnik kofeiny stosowany był głównie benzen. Dzisiaj wiemy, że substancja ta nawet w małych ilościach, może powodować senność, zawroty i bóle głowy, podrażnienie oczu, skóry i układu oddechowego. Benzen został w końcu uznany za rakotwórczy i wycofany z użytku w przemyśle spożywczym.

Jak się dzisiaj usuwa kofeinę z kawy?

Dzisiaj na szczęście są inne metody – mniej i bardziej naturalne. Najczęściej do usuwania kofeiny:

  • wody,
  • dwutlenku węgla,
  • octanu etylu,
  • chlorku metylenu.

Według stanu wiedzy na dziś każda z tych metod jest bezpieczna dla naszego zdrowia. Nawet chlorek metylenu – syntetyczny związek chemiczny – jest tu użyty w niewielkim stężeniu, a do tego ulatnia się on w temperaturze około 40 stopniu. Praktycznie nie ma więc szans, żeby „uchował” się w trakcie palenia kawy, a potem jej parzenia.

Wychodzę jednak z założenia, że skoro tyle różnych „nadprogramowych” substancji chemicznych znajduje się w naszym otoczeniu i pożywieniu, to jeśli możemy, wybierajmy to, co bardziej naturalne. Dlatego moja kawa bezkofeinowa została pozbawiona kofeiny w procesie nazywanym „metodą szwajcarskiej wody” (Swiss Water Process).

Ten typ dekofeinizacji jest najbardziej naturalny, a przy tym pozwala w największym stopniu zachować walory smakowe i zapachowe kawy. Co ma szczególne znaczenie przy kawie specialty, a z tej półki pochodzi ta kawa.

Na czym polega metoda Swiss Water?

Tutaj pozbywamy się kofeiny jedynie za pomocy wody, temperatury, filtrów węglowych i… czasu. Najpierw moczy się ziarna kawy w gorącej wodzie – żeby rozpuścić kofeinę. Potem woda ta przepuszczana jest przez filtry zawierające aktywny węgiel (ten sam co w filtrach dzbankowych, których używamy w domach). Filtr jest tak skonstruowany, żeby wychwytywać jedynie większe cząsteczki kofeiny, a pozwalać na swobodny przepływ mniejszych cząsteczek substancji odpowiadających za smak i aromat kawy, olejków eterycznych itd. W wyniku tego pierwszego etapu otrzymujemy: ziarna pozbawione kofeiny (i przy okazji smaku oraz aromatu) oraz wodę ze wszystkimi rozpuszczonymi w niej substancjami smakowo-zapachowymi (ale już bez kofeiny, wychwyconej w filtrze). Uprzedzając ewentualne pytanie: nie, tej wody nie moglibyśmy nazwać bezkofeinową kawą, bo obróbka dotyczy zielonego, niewypalonego ziarna. Raczej ekstraktem z zielonego ziarna.

I tu zaczynają się czary-mary. Ziarna bez kofeiny, bez smaku i bez zapachu są… odrzucane i już nigdy nie wrócą do puli. Były potrzebne tylko po to, żeby nasycić wodę substancjami aromatyczno-smakowymi. Taka woda – a właściwie ekstrakt z zielonej kawy – użyta do kolejnej partii ziaren „wyssie” już tylko kofeinę, bo pozostałymi substancjami będzie już nasycona. Sprytne, co?

Oczywiście w rzeczywistości jest to ciut bardziej skomplikowane. Jest np. etap wstępnego czyszczenia ziaren i końcowego suszenia. Znaczenie ma temperatura wody, czas itd. A całość zajmuje około 10 godzin.

Tu można podejrzeć schemat instalacji i procesu obróbki.

Animacja opracowana przez firmę Swiss Water

Dlaczego Swiss Water to najlepszy sposób?

To jedyna metoda, w której nie stosuje się ani pośrednio ani bezpośrednio jakichkolwiek rozpuszczalników – czy to organicznych czy syntetycznych. Dlatego producenci kaw organicznych mogą używać jedynie jej do usuwania kofeiny z ziaren – wszystkie inne metody oznaczają utratę certyfikatu.

Z kolei producenci kawy specialty wybierają ją, bo w najmniejszym stopniu wpływa na naturalny potencjał smakowo-zapachowy ziarna.

Swiss Water to również gwarancja niemal całkowitej dekofeinizacji – regularnie przechodzi audyty, które wykazują skuteczność usuwania kofeiny na poziomie 99,9%.

Ale jak to zwykle bywa, to co najlepsze, jest też najdroższe. Obróbki tej dokonuje się tylko w jednym miejscu na świecie – i tu może niespodzianka, ale nie jest to Szwajcaria. To Kanada. O tu:

Sama metoda – opatentowana, oparta na lokalnej wodzie, a przy tym czasochłonna – nie jest tania. Dodatkowo część kawy jest tracona w pierwszym etapie, bo służy tylko do pozyskania ekstraktu. Do tego dochodzi koszt międzykontynentalnego transportu.

Dlatego taką obróbkę znajdziecie tylko w najlepszej, najdroższej kawie. Tych tanich, przemysłowych nie opłaca się w ten sposób pozbawiać kofeiny, bo zwiększyłoby to kilkakrotnie ich cenę.

Z tego powodu nie jest to metoda najpopularniejsza. W Europie, a szczególnie w Niemczech, króluje chlorek metylenu. Warto więc zawsze sprawdzić na opakowaniu, w jaki sposób kawę pozbawiono kofeiny. Jeśli będą tam określenia „metoda KVW”  (Kaffee Veredelugs Werk) „metoda europejska” „Euro Prep” albo „metoda metylenowo-chlorkowa” to znaczy, że użyto w pośredni lub pośredni sposób rozpuszczalnika. Jeśli nie ma żadnej informacji, też należy również przyjąć, że zastosowano któryś z rozpuszczalników. Metodą Swiss Water producenci i sprzedawcy się chwalą, więc na bank tę informację znajdziecie. A przy okazji będzie ona potwierdzeniem, że kawa, którą kupujecie jest wysokiej jakości – inną wymoczono by po prostu w jakimś chemicznym rozpuszczalniku.

Jeśli chcesz spróbować kawy bezkofeinowej jakości specialty, albo podarować ją komuś na prezent, to polecam Ci moją Gwatemalę Primaverę z obróbki Swiss Water – znajdziesz w niej klasyczne czekoladowo-karmelowe nuty, zrównoważone słodką owocowością. Idealna do ekspresu ciśnieniowego, kawiarki i tradycyjnego parzenia. A w większej paczce bardziej ekonomiczna.

Skomentuj