Kawa specialty z projektu SuCH

Poznaj historię niezwykłego projektu, w którym wszyscy wygrywają. A potem przyłącz się do nas. Róbmy lepszą kawę i lepszy świat.

Nie ma lepszej kawy niż kawa jakości specialty. Do tego jest to kawa uprawiana z dbałością o bioróżnorodność. A potem sprzedawana w sposób eliminujący liczbę pośredników – tak, by więcej pieniędzy zostawało u afrykańskich lub południowoamerykańskich rolników.

Dlatego chcielibyśmy, żeby szybciej się w Polsce upowszechniała. Fajnie, że coraz więcej kawiarni wprowadza do swojej oferty kawy alternatywne – tu nam nieźle idzie. Ale nie oszukujmy – prawdziwą sprzedaż robią kawy z ekspresu ciśnieniowego. A w tych młynkach wciąż królują mieszanki.

Z jednej strony to kwestia kawowej edukacji – wciąż niewielu konsumentów wie, że kawa nie musi smakować popiołem, być pioruńsko gorzka i spalona na węgiel. Dlatego klienci nie wytwarzają jeszcze na właścicielach kawiarni presji i nie dopominają się rzetelnej informacji o jakości i pochodzeniu kawy. Do czasu. To się zmieni szybciej niż myślimy.

My, ludzie z biznesu kawowego, wiemy jednak, że prawdziwą barierą jest cena tej kawy. Przynajmniej dwukrotnie wyższa niż przyzwoitych mieszanek i najtańszych kaw single origin. Wiemy, że wielu z nas prywatnie wybiera kawę specialty, ale biznesowo zagryza zęby i sypie do młynka kawę gorszej jakości, bo tak taniej. Bo konkurencja sypie jeszcze gorszą, a sprzedaje kawy w takiej samej cenie jak my. A potem staramy się nie pamiętać, że za tą niską ceną kryje się gorsze ziarno, wyzysk rolników, eksploatacja środowiska, gorsze wypalanie. Trochę nam z tym niewygodnie. Ale biznes jest biznes.

Bardzo nas to bolało. Czuliśmy, że jako jedyna kawiarnia w Łodzi serwująca kawę specialty zarówno w alternatywach, jak i kawach tradycyjnych, nie zmienimy świata kawowego tak bardzo, jak byśmy chcieli. Dlatego bez wahania weszliśmy w projekt SuCH zainicjowany przez Henrika Haavisto z berlińskiej palarni Populus Coffee Roastery (nazwa projektu to skrót od „Sustainable Choice” – zrównoważony wybór). Projekt, który zaowocował etyczną kawą jakości specialty w przystępnej dla polskich kawiarni cenie.

Jak to się zaczęło?

Henrik, kupując kawę bezpośrednio od farmerów, poznał ich bolączki. Zobaczył, że najwyżej ocenianą kawę specialty (powyżej 87 punktów) sprzedają na pniu, za dobrą cenę. Wystarczy jednak sezon trochę gorszej pogody albo inny drobny czynnik, żeby kawa dostała 2-3 punkty mniej – wtedy już znacznie trudniej ją sprzedać. Mimo że nadal smakuje o niebo lepiej niż większość konsumowanej na świecie kawy i nadal spełnia restrykcyjne wymogi sformułowane dla kawy specialty. Zachodni kupujący, korzystając z globalnych kontaktów, mogą bowiem z łatwością znaleźć inne ziarno, wyżej punktowane. A rolnicy zostają z niesprzedaną kawą, którą od tej sprzedawanej wcześniej bez trudu dzielą zaledwie 2-3 punkty – różnica niewyczuwalna przez zwykłych konsumentów. Natomiast dla farmerów i pracowników rolnych ta niewielka różnica oznacza to często brak pieniędzy na najpilniejsze potrzeby swoich rodzin.

Henrik uznał, że jego powinnością jako kupca jest rozwiązanie tego problemu – bo tylko w ten sposób pomoże swoim partnerom w trwałym rozwijaniu upraw i podnoszeniu ich jakości. Pomyślał, że wybieranie najlepszych kąsków i machanie ręką na całą resztę zbiorów jest zwyczajnie nie fair. Zobowiązał się do kupowania zarówno droższych kaw powyżej 87 punktów (do kaw sygnowanych marką Populus) i tańszych kaw, które „zgubiły” 2-3 punkty (do projektu SUCH). Ale nadal starannie je wybiera – tak, by oferować klientom powtarzalną i pyszną kawę, którą parzy się i serwuje z przyjemnością oraz dumą.

Korzyści dla wszystkich

Dzięki temu projektowi palarnia zapewnia rolnikom bardziej przewidywalny zbyt kawy i stabilizuje ich życie. A właścicielom kawiarni pozwala na spełnienie marzenia o kawie specialty w młynku do kaw z ekspresu – za cenę zbliżoną do zwykłych kaw jednorodnych (16-18 euro/kg). Zaś polskich konsumentów przybliża do świata zachodniego, w którym kawa specialty staje się już standardem kawiarnianym.

Jak to działa?

W ramach projektu dostępne będą różne kawy, wypalane zarówno pod filtry, jak i pod espresso.

Pozyskiwaniem polskich partnerów do projektu zajmujemy się my. Natomiast kawa wysyłana jest bezpośrednio z Berlina do odbiorcy. Fakturę również otrzymasz bezpośrednio od Henrika – bez jakiejkolwiek naszej marży. Nasz minimalny zarobek pochodzi z zysku Henrika.

Dbamy bowiem o sprawiedliwą dystrybucję dochodów, adekwatną do nakładów pracy – a największy wkład w całym łańcuchu kawowym ma rolnik i palarnia.

Henrik płaci farmerowi 3,80 euro za kilogram zielonej kawy (podczas gdy średnia cena rynkowa w 2019 roku wynosiła 1,96 euro/kg. Rolnicy często zajmują się również obróbką ziarna oraz eksportem, dzięki czemu mogą zachować dla siebie jeszcze większą część zysku. Mając większy zysk mogą płacić wyższe stawki zatrudnianym przez siebie pracownikom oraz inwestować w rozwój swojej społeczności. Na przykład brazylijski partner Henrika – Jose Maria de Oliveira – zbudował dom seniora dla emerytowanych zbieraczy kawy, wyposażył salę komputerową dla dzieci oraz stosuje zrównoważone sposoby uprawy (wszystkie jego kawy mają certyfikaty Rainforest Association i UTZ).

Natomiast finalna cena wypalonej kawy skalkulowana jest tak, by właściciele kawiarni mogli serwować kawę najwyższej jakości bez pozbawiania się uczciwej marży.

Jak wejść do projektu?

Z poglądową ofertą można zapoznać się w naszym sklepie.

Ale wiadomo, że jeśli jesteś właścicielem kawiarni i szukasz dostawcy na dłużej, to warto się spotkać, pogadać, wziąć sample do testowania i poustawiać kawę na swoim ekspresie. A potem dogadać szczegóły.

Jeśli szukasz kawy do biura, kancelarii, hotelu albo restauracji – to możesz zamawiać w ciemno. W tej cenie nic lepszego – smakowo, jakościowo i etycznie – nie znajdziesz.

Skomentuj