Prawdopodobnie pierwszy w Polsce tak dogłębny test Kinu Simplicity vs Comandante. Porównanie przemiału pod przelewy, espresso oraz jakości wykonania. Przeczytaj i świadomie wybierz najlepszy młynek dla siebie.

Informacje techniczne:

Porównywane modele: Kinu M47 Simplicity i Comandante
Dodatkowe akcesoria: wolne żarno do Kinu i oś Red Clix do Comandante
Cena młynków (bez akcesoriów i promocji): 1198 zł (Kinu Simplicity) i 1189-1295 zł (Comandante)
Zakres testów: mielenie do V60 i pod espresso
Czas trwania testu: 6:30 h
Kawy używane podczas testów: Salwador Las Brisas, Etiopia Benso-Homasho, Kolumbia Catiope Acetic wypalone przez  Palarnię Blend
Test przeprowadzili: Marcin Wałęcki (Coffee Sessions), Fryderyk Paszczenko (Palarnia Blend), Paweł Żyłka (Palarnia Blend)
Opracowanie tekstu: Marzena Wiśniak (na podstawie notatek, nagrań głosowych i spisanych wniosków przez autorów testu).

Kinu vs Comandante
Fot. Fryderyk Paszczenko

Dlaczego wybraliśmy do testów Kinu M47 Simplicity?

Z Comandante sprawa jest jasna – model jest tylko jeden, a wybierać możemy co najwyżej pomiędzy kolorami. Kinu M47 występuje natomiast aż w 3 wersjach: Phoenix, Simplicity i Classic. I chociaż kusiło nas, żeby porównać dwa flagowce, czyli Komesia i Kinu Classic, to ostatecznie zestawiliśmy młynki zbliżone cenowo:

A ponieważ testowany model Simplicity miał dodatkowe żarno (slow burr) do przelewów, to testerzy ocenili, że Comandante powinno wystartować w teście z osią Red Clix.

Panowie przystąpili do testów z otwartymi umysłami, bez jakiegokolwiek nastawienia i wstępnych założeń – sami byli bardzo ciekawi efektów. Żaden z nich nie używa na co dzień Kinu, za to Fryderyk i Marcin od dłuższego czasu są posiadaczami Comandante (co wkrótce pewnie się zmieni, ale o tym dalej).

Fot. Marcin Wałęcki

Porównanie budowy oraz obsługi Kinu Simplicity vs Comandante

Chłopaki rozkręcili młynki do ostatniej śrubki i porównali jakość wykonania. Kinu Simplicity – mimo że jest bardziej budżetową wersją Classica – sprawiał wrażenie solidniej wykonanego ze względu na mniejszą liczbę plastikowych elementów. Jedynie pojemnik na zmieloną kawę oraz gałka rękojeści były lepsze jakościowo w Comandante.

Co warto podkreślić, sposób mocowania łożysk oraz stabilizacja osi w Kinu Simplicity są bardzo solidne. Samo odczucie mielenia również było zdecydowanie lepsze w Kinu, który był zwarty i bez jakichkolwiek luzów.

Również regulacja była szybsza i dokładniejsza w Simplicity. W Comandante trzeba pamiętać dokładną liczbę klików, a skala grubości okazuje się zbyt mała w przypadku przemiału do espresso. Są sytuacje, kiedy chciałoby się zmielić kawę pomiędzy 13 a 14 klikiem na przykład, a niestety Comandante nie daje takiej możliwości.

Kinu vs Comandante – testy mielenia do przelewów

Na początek warto zaznaczyć, że zarówno Marcin jak i Fryderyk na co dzień używają Comandante, więc ten młynek lepiej znali, a w przypadku Kinu działali „na czuja”.

Wykonali 3 testy mielenia pod przelew na 2 różnych kawach.

Pierwsze parzenie

W pierwszym parzeniu Marcin użył 44 klików na Comadante (oś red clix) vs 2,1 obrotu na Kinu Simplicity. Po zmieleniu zaparzył kawę (przelewową) w Hario V60 używając 400 ml wody i 24 g ziaren z Kolumbii wypalonej przez Palarnię Blend.

Czas parzenia z przemiału Comandante: 2:25
Czas parzenia z przemiału Kinu: 2:28

Próbki były zakodowane, a w ślepym teście brały 3 osoby (dołączył Paweł).

Efekt? Oba napary były zbliżone sensorycznie.  Ale pierwszy był wyraźnie słodszy i przez to nieco mniej zbalansowany. Natomiast drugi bardziej owocowy (żywsza kwasowość) oraz intensywniejszy. Wszystkie trzy testujące osoby były tego samego zdania.

Po odkodowaniu okazało się, że pierwszy napar był z przemiału w Kinu (słodycz), a drugi w Comandante (owocowość).

Drugie parzenie

W drugim parzeniu Fryderyk użył 18 gramów kawy. Pierwszą porcję zmielił w Comandante ustawionym na 48 klików (oś red clix). Drugą w Kinu przy użyciu 2,4 obrotów na osi Kinu. Niestety różnica w czasie parzenia wynosiła aż 20 sekund, więc tego testu nie można uwzględnić w całościowym wyniku. Różnica w czasie ekstrakcji była zbyt duża. Okazuje się, że użytkownikom Komesia nie tak łatwo jest przełożyć skalę mielenia z Comandante na Kinu.

Trzecie parzenie

Ostatnie parzenie wykonał Marcin używając na obu młynkach tych samych ustawień co w pierwszym parzeniu. Inna była tylko kawa – tym razem Etiopia.

Czas parzenia dla przemiału Kinu: 2:45 (wtedy został zdjęty dripper – do osobnego pojemnika skapało około 10 ml naparu).
Czas parzenia z przemiału Comandante: 2:46

Oba napary były bardzo do siebie zbliżone i przy ocenie sensorycznej decydowały niuanse. „To nie jest przepaść, wszystkie kawy były bardzo smaczne”, cytując Marcina. Niemniej, napar z Comandante był nieco intensywniejszy i lepiej zbalansowany, a kwasowość była żywsza. Wszystkie trzy osoby były tego samego zdania.


Kinu Simplicity vs Comandante – testy mielenia do espresso

Następnym etapem porównania były testy przemiału do espresso. Tutaj różnice były znacznie wyraźniejsze. „Kinu pozamiatał”, cytując Pawła. Zdeklasował Komesia, nawet wyposażonego w oś Red Clix.

Spójrzmy na szczegóły.

Kawa do espresso również pochodziła z Palarni Blend (Salwador).  

Na Comandante już ustawianie grubości przemiału było wyzwaniem. Na 15 kilku na osi Red Clix kawa okazywała się zbyt drobno zmielona – czas parzenia wyniósł 30 sekund, a uzysk 30 ml (przy 16 g dozy).  Natomiast na 16 kliku czas skrócił się aż do 24 sekund, a uzysk wyniósł 40 ml z dozy 16g. Sama ekstrakcja też przebiegała dosyć gwałtownie – najpierw długo nic nie leciało, potem kawa zaczęła przepływać bardzo szybko. Szotom daleko było do ideału. Kawa była płaska, miała dużo kakao i innych ciężkich nut. A przez konstrukcję „klikową” testujący szybko dotarli do ściany – nic już nie dało się zrobić, żeby poprawić przemiał.

Kinu pozwoliło uzyskać idealnie dopracowany napar – przy 8,9 jednostkach na bezstopniowym ustawieniu przemiału. Espresso miało 40 ml, parzyło się 28 sekund, a doza wynosiła 16g. Ekstrakcja przebiegała bardzo równo, liniowo, co doskonale było widać przy NPF. To musiało przełożyć się na smak. Espresso było gęste, dobrze zbalansowane, odpowiednio słodkie z przyjemną kwasowością. Kinu wydobył mnóstwo niuansów. Wszystkie osoby biorące udział w teście sensorycznym miały to samo zdanie. A dzięki stepless możliwości poszukiwania idealnej receptury są niemal nieograniczone – można perfekcyjnie wstrzelić się w okienko danej kawy.

Kinu Simplicity vs Comandante – wnioski z porównania

Czas podsumować pojedynek Kinu Simplicity vs Comandante.

Patrząc na całokształt testujący ocenili lepiej Kinu. Do tego stopnia, że Marcin zdecydował się na sprzedaż Komesia i kupno Kinu Classic.

Comandante okazał się nieznacznie lepszy przy przemiale pod przelew – daje nieco wyraźniejszy i lepiej zbalansowany napar, z bardziej soczystą kwasowością. Kinu podbija słodycz, przez co kawa może się wydawać nieco bardziej płaska. Panowie spodziewali się lepszego efektu przy zastosowaniu żaren do przelewów. Niemniej, różnice w naparach z obu młynków były subtelne, prawdopodobnie nie do stwierdzenia przez zwykłego kawosza. A osoby testujące nie znały wcześniej Kinu na tyle, żeby umiały podkręcać na nim kawy – ustawiały więc mielenie kierując się przemiałem w Comandante. Lepsze poznanie sprzętu z pewnością pozwoliłoby na dopracowanie receptur – ale i bez tego test trwał ponad 6 godzin.

Natomiast przy przemiale do espresso Kinu był absolutnie bezkonkurencyjny. Dzięki konstrukcji stepless daje nieskończoną liczbę ustawień grubości przemiału, podczas gdy Comandante ogranicza nas swoimi klikami. I niestety nawet oś Red Clix nic tu nie zmienia. Jeden klik dawał różnicę prawie 7 sekund mimo osi – bez niej dopasowanie przemiału do espresso byłoby praktycznie niemożliwe. W kategorii espresso Kinu Simplicity jest więc bezapelacyjnym zwycięzcą. Konstrukcja bezstopniowa daje ogromne możliwości podkręcania kaw i ustawiania receptur, co jest ogromnym atutem Kinu.

Pod względem wykonania, ergonomii, jakości pracy również wygrywa Kinu Simplicity. Choć im większe dłonie, tym trudniejszy na początku jest zasyp ziarna – chłopakom ciężko było wsypać całość kawy bez rozsypania części ziaren. Ale generalnie uznali Kinu za młynek lepiej zbudowany i znacznie cichszy niż Comandante. Jedynym poważnym minusem Kinu M47 Simplicity jest pojemnik na zmieloną kawę, w tym modelu wykonany z tworzywa. Przy bardzo drobnym przemiale potrafi się w nim ukryć kilka gram kawy, którą trudno wydobyć.


Kinu czy Comandante? Jaki młynek będzie lepszy dla Ciebie?

Co z tego wszystkiego wynika dla człowieka, który chciałby kupić high-endowy młynek i jak najlepiej zainwestować niemałe przecież pieniądze? Wszystko zależy od Twoich intencji użytkowych – spróbujmy przełożyć wnioski z testów na codzienne potrzeby w zakresie użytkowania młynka ręcznego.

Jeśli szukasz młynka tylko do przelewów i wiesz, że nie będziesz nigdy bawić się w espresso w domu, to Comandante będzie prawdopodobnie lepszym rozwiązaniem. Choć z zastrzeżeniem, że podczas testu nie zgłębiliśmy w pełni możliwości Kinu – przez słabszą znajomość tego młynka.

Jeśli natomiast szukasz młynka ręcznego do espresso, masz kolejne potwierdzenie, że Kinu jest  tu bezkonkurencyjny. Wybór jest oczywisty – tylko Kinu.

A co, jeśli chcesz mieć uniwersalny młynek? Wydaje się, że również tu Kinu będzie lepszym wyborem – różnice w przelewach są nieznaczne, a w espresso kolosalne. Na plus jest też lepsza jakość wykonania Kinu (z wyjątkiem pojemnika na zmieloną kawę).

Oczywiście test nie mówi nam nic o żywotności młynków oraz ich eksploatacji. Wskazuje jedynie na Kinu jako lepiej wykonane urządzenie. Ale oba młynki są pozycjonowane jako sprzęty na całe życie. W Kinu Simplicity jest nieco mniej plastikowych elementów, co może być przesłanką na temat potencjalnie dłuższej żywotności. Minusem jest za to pojemnik – warto jednak pamiętać, że pojemnik i gałka z tworzywa to kompromis na rzecz mniejszej wagi i niższej ceny Simplicity. Flagowy model Kinu, czyli Kinu Classic, jest w całości wykonany ze stali nierdzewnej (a gałka i pojemnik są jedynie pokryte z zewnątrz czarnym tworzywem). W Classicu nie ma więc problemu z kawą przyklejającą się do ścianek pojemnika. Jeśli więc szukasz młynka „dożywotniego”, najlepszą inwestycją będzie zakup Kinu Classic. Możesz też dokupić do Simplicity stalowy pojemnik, taki jak w Classicu – wtedy lżejszy z tworzywa masz na wyjazdy, a cięższy stalowy do używania w domu.

Ciekawe też wydaje się spojrzenie na ergonomię korzystania z młynka. Choć testujący generalnie lepiej pod tym względem ocenili Kinu, to chłopakom przyzwyczajonym do używania Comandante, nasypywanie ziaren do Kinu wydało się mało wygodne (nasypuje się je bez odkręcania czegokolwiek). Mnie natomiast to rozwiązanie wydaje się rewelacyjne – nic nie trzeba odkręcać i zakręcać, a jeśli chce się zmielić dużą porcję kawy, to można po prostu dosypać ziarna w trakcie mielenia. Ale być może to faktycznie kwestia wielkości dłoni. Jeśli szukasz młynka, w którym wszystko jest maksymalnie uproszczone i działa gładko – nic nie trzeba odkręcać (pojemnika na ziarno albo na zmieloną kawę), do rozłożenia na części nie trzeba żadnego narzędzia, a wszystko pracuje płynnie i gładko, to Kinu powinien Ci się bardziej spodobać.

Fot. Marcin Wałęcki

Panowie przeprowadzili test najlepiej i najrzetelniej jak potrafili. Poświęcili na niego praktycznie cały dzień. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że więcej kaw, więcej eksperymentów z ustawieniami mogłoby dać nieco inny wynik. Jasne. Dlatego ten tekst nie jest żadną wyrocznią. Możesz mieć inne doświadczenia z obydwoma młynkami. Możesz pokochać jakiś młynek nie z powodów „racjonalnych”, tylko ze względu na design albo dlatego że dobrze leży Ci w dłoni. My staraliśmy się dostarczyć jak najwięcej kawowych, technicznych argumentów. Ale ostateczna decyzja zawsze należy do Ciebie.

Powodzenia w wyborze i samych udanych ekstrakcji!

Przydatne albo ciekawe? Będzie mi miło, jeśli podasz tekst dalej. Dziękuję!