Mam na imię Marzena i chcę Ci opowiedzieć moją kawową historię.

Daaaawno, dawno temu pracowałam na etacie. Zawsze starałam się robić to, co lubię. I robić to dobrze. To mi służyło i procentowało ciekawą pracą. Ale przyszedł moment, że się wyczerpało. Tak całkiem.

Wróciłam wtedy do swoich marzeń. Jednym z nich była kawa i kawiarnia (nawet mój pierwszy pies dostał imię Kawa). Mocno skracając tę historię: w efekcie zostałam współwłaścicielką dwóch kawiarni, a potem firmy szkolącej baristów, sprzedającej ekspresy i organizującej kawowe eventy. Wsiąknęłam w świat kawy specialty, czyli najlepszej dostępnej na rynku.

Z czasem jednak czułam się coraz bardziej nieswojo w tym świecie. Miałam wrażenie, że niepotrzebnie komplikujemy najprostszą przyjemność, jaką jest picie kawy. Robimy z tego świat dla wtajemniczonych. Sprzedajemy kawy za 200-300 zł za kilogram. A jednocześnie jesteśmy ślepi na nawyki kawowe ludzi spoza naszego światka. W Stanach już prawie połowa konsumentów kawy pije kawę specialty, a u nas nadal króluje kawa przemysłowa. Oczywiście, cena stanowi sporą barierę dla Polaków. Ale też sprowadzanie tej kawy do alternatywnych metod zaparzania (drip, chemex, aeropress – a ile osób wie, co znaczą te słowa?).

Dlatego postanowiłam pójść swoją drogą (zostawiając nazwę poprzedniej działalności, bo w tworzeniu tej marki pomagało mi kilka bliskich osób). Nie ścigać się na najdroższe kawy z najsłynniejszych zagranicznych palarni. Tylko przybliżać dobrą kawę (premium i specialty) użytkownikom ekspresów ciśnieniowych, przelewowych i kawiarek. Osobom, które nie myślą o sobie jako o „domowych baristach” i często chcą po prostu wcisnąć guzik, żeby za chwilę mieć w kubku pyszną, aromatyczną kawę.

Bo każdy może pić dobrą kawę – smaczną, świeżo paloną, zdrowszą, bardziej ekologiczną i z etycznego handlu.

Kawa to przyjemność.

Niech będzie prosta. Niech towarzyszy jej bliskość i uśmiech.