Prezenty kawowe do 200 zł

Prezenty kawowe do 200 zł

To idealny moment, żeby zacząć gromadzić prezenty świąteczne. Dzisiaj subiektywny wybór podarunków kawowych dla różnych typów kawoszy, w przedziale kilkanaście – dwieście złotych. Ale znajdą się podpowiedzi dla krezusów. Wszystkie propozycje są do kupienia w polskim internecie, więc możecie zrobić zakupy szybko i bezpiecznie. 

W tym roku kupowania prezentów lepiej nie zostawiać na ostatnią chwilę. Jeśli galerie będą nadal nieczynne, zakupy on-line trzeba będzie robić z jeszcze większym wyprzedzeniem niż zwykle – paczkomaty przed świętami na bank  się zapchają, a kurierzy będą spóźnieni rozwozić paczki po od świtu do nocy. Właściwie teraz jest idealny moment, żeby się za to zabrać – jeszcze nie ma problemu z dostawami, a zaczynają się już promocje na Black Friday. 

U mnie oczywiście porady na temat prezentów “kawowych”. Od razu zaznaczę, że nie mam ich w swoim sklepie ani nie zarabiam na poleceniach, więc nie jest to artykuł w żaden sposób sponsorowany :-). Ale wszystkie te przedmioty znam i większości (poza jednym) sama używam.

Wybrałam prezenty od kilkunastu do dwustu złotych, bo myślę, że to najczęstsze widełki zakupowe, obejmujące i bliższe i dalsze osoby. Choć oczywiście wiele wymarzonych zabawek kawowych kosztuje znacznie więcej – sky is the limit (o niektórych z nich wspominam pod koniec tekstu).

Dripper ORIGAMI, 110-200 zł 

Dla kogo: dla miłośnika tzw. metod alternatywnych, który ma już w domu specjalny młynek, wagę i lubi “kawę z dripa”. 

Najnowszy krzyk alternatywnej kawowej mody – zaparzacz wykonany z japońskiej porcelany Mino. Przed świętami intensywnie promowany przez kultowe berlińskie kawiarnie/palarnie kawy specialty (np. The Barn). Nic dziwnego, bo Origami jest i piękny i “przemyślany kawowo” (projektanci współpracowali z baristami). To wciąż nowość, więc jest szansa zaskoczyć nawet kogoś, kto ma już wiele kawowych zabawek. Od niedawna Origami jest już dostępne w Polsce. W zależności od sklepu, rozmiaru (S/M) i od tego, czy kupimy go ze specjalną drewnianą nakładką, kosztuje między 110 a 206 zł. 

Dripper ma dwadzieścia żłobień, które tworzą kanały powietrzne, co zdaniem twórców stabilizuje prędkość ekstrakcji i w efekcie daje czysty, klarowny napar. Dużym plusem jest to, że pasują do niego zarówno filtry V60, jak i te do Kality – jeśli więc duża szansa, że obdarowany/obdarowana filtry już ma 🙂

Zachwyca designem, wykonaniem i kolorami (jest ich więcej niż na obrazkach powyżej). Porcelana Mino znana jest od ponad 400 lat i uchodzi za jednej z najbardziej prestiżowych japońskich wyrobów garncarskich. Przedmiot jest więc jednocześnie kruchy i wytrzymały – można go potłuc, ale też myć w zmywarce. 

Rozmiar S będzie idealny dla kogoś, kto parzy kawę głównie dla siebie. Natomiast M pozwala zaparzyć od 1 do 4 filiżanek kawy. Najłatwiej będzie dobrać rozmiar robiąc dyskretny wywiad, czy obdarowany używa mniejszego czy większego drippera Hario lub Kalita – i wybrać taki sam dripper (wtedy będą też pasowały filtry). 

To jest ta jedna rzecz, której nie mam. Ale piłam z niego kawę u Pawła Żyłki, który pali większość kaw, które znajdziecie w delikatesach – bardzo mi smakowała, a różowe, malutkie Origami w rękach prawie dwumetrowego mężczyzny wyglądało rozczulająco. 

Dzbanek termiczny Hario Insulate, 130-170 zł

Dla kogo: dla kogoś kto lubi mieć dużo kawy pod ręką – na biurku, na tarasie, w ogrodzie. Idealny zwłaszcza dla osoby pijącej kawę przelewową – po zaparzeniu można ją przelać do tego dzbanka i cieszyć się ciepłą kawą jeszcze przez 3-4 godziny. 

kawa specialty serwer

Pierwszy raz spotkałam się z tym przedmiotem w norweskich kawiarniach specialty. Używane są tam do serwowania kawy parzonej w dripie. Ale nie są zwykłymi serwerami – ich największym atutem jest to, że świetnie trzymają temperaturę kawy, a jednocześnie nie dają tego irytującego “termosowego posmaku” (o ile się je myje po każdym użyciu). 

Wykonane są z wysokiej jakości stali nierdzewnej i tworzywa sztucznego. Przycisk umieszczony na pokrywce umożliwia nalewanie kawy bez odkręcania termosu (i tym samym niepotrzebnego wystudzania kawy). A proszkowany lakier wydaje się być bardzo odporny na porysowania – po prawie dwóch latach użytkowania nie widzę żadnych rys ani odprysków. Ale trzeba go myć ręcznie. 

Nie wyobrażam już sobie kawowego życia bez tego dzbanka. Parzę do niego kawę z dripa, zdarza mi się też przelać do niego kawę zaparzona w ekspresie przelewowym (mimo że w ekspresie też mam dzbanek-termos, ale krócej trzyma ciepło), biorę go ze sobą do pracy w ogrodzie. A parę razy zabrałam kawę zaparzoną w domu w podróż samochodową – jeśli nie chciałam być skazana na kawę ze stacji benzynowych. 

Oczywiście nawet w tym dzbanku – z podwójnymi ściankami – kawa w końcu zacznie stygnąć. Nie jest to super hi-tech termos przystosowany do ekstremalnych warunków. Ale jako serwer do podawania kawy i towarzysz pracy sprawdzi się idealnie. A przy tym naprawdę świetnie wygląda – do wyboru macie 3 kolory (biały, czarny i czerwony) oraz 2 rozmiary (600 i 800 ml). 

W zależności od promocji, sklepu i rozmiaru dzbanka  możecie upolować ten serwer w kwotach 130-170 zł. 

Kawiarka, 30-200 zł


Dla kogo: idealny prezent dla miłośników włoskiego sposobu picia kawy, fajny też na początek przygody kawowej, zwłaszcza dla osób, które wolą raczej klasyczne kawowe smaki i bardziej skoncentrowany napar niż lżejsze, owocowe kawy przelewowe. 

Kawiarka, moka, kafetiera, makinetka – nazw jest wiele, ale konstrukcja urządzenia zwykle bardzo podobna. Różnią się natomiast kolorami, rozmiarami i materiałami, z których są wykonane. No i oczywiście ceną. Najdroższe, ale też zwykle najładniejsze, produkują włoskie firmy: GAT, Forever, Pedrini, Giannini, Pezzetti, Tognana, Bialetti.

Ale nie znaczy to, że są produkowane we Włoszech. Nie mam dokładnej wiedzy na ten temat – bo nikt nie lubi się chwalić przenoszeniem produkcji do tańszych krajów – ale z tego, co udało mi się sprawdzić wynika, że większość włoskich kawiarek trafia do nas z Chin, Indii albo Turcji. Na kawiarkach coraz częściej jest napis w stylu “Italian design and quality” albo że wyprodukowano “w oparciu o włoskie standardy”. Najdłużej bronił się chyba GAT – tutaj nie mam pewności, czy część produkcji nie pochodzi wciąż z Włoch.

Niemniej, większość kawoszy będzie twierdziła, że kawiarki markowe są zdecydowanie lepsze. Trudno mi się do tego odnieść. Latami używałam GAT i była z nich bardzo zadowolona. Ale teraz używam, też już od paru lat, takich z Ikei (stal nierdzewna, 3tz i 6tz) i nie widzę wielkiej różnicy w jakości kawy – ważniejszy jest moim zdaniem sposób parzenia i dobra kawa niż marka kawiarki.

Pewnie jednak przy zakupie kawiarki “no name” jest większe ryzyko trafienia na coś źle wykonanego, z kiepskiej stali, niedokładnie spasowanego. Na pewno też włoskie kawiarki cieszą oko designem i kolorami. Wszystko więc zależy od Waszego budżetu – jeśli nie macie ograniczeń, a kupujecie na prezent, to przecież możecie zainwestować i w jakość i w wygląd. 

Ale jeśli macie kilka dyszek, to spokojnie można znaleźć coś sensownego – tylko wtedy lepiej wziąć to do ręki, sprawdzić, czy dobrze się dokręca, czy jest ładnie wypolerowane itd. 

Warto natomiast pamiętać o wyborze odpowiedniej kawiarki do źródła podgrzewania – nie każda nadaje się na kuchenkę indukcyjną. Na pewno też polecałabym raczej kawiarkę ze stali nierdzewnej niż z aluminium – stal jest odporniejsza, taką kawiarkę można myć nawet w zmywarce i na pewno nie zagraża naszemu zdrowiu (w przeciwieństwie do kontrowersyjnego aluminium). 

Frenchpress, 25-150 zł

Dla kogo: dla miłośników prostoty i kawy “sypanej”, bo parzenie we frenchpressie jest proste, ekonomiczne i ekologiczne (nie zużywa się filtrów, a z dodatkowych sprzętów potrzebny jest tylko czajnik). Można w nim parzyć i bardziej klasyczną kawę, ciemniej paloną i kawy jasne, przelewowe. Fajny początek kawowej przygody lub docelowy, minimalistyczny sposób na domową kawę. 

Rozpiętość cenowa, podobnie jak w przypadku kawiarek wynika z rozmiarów i z designu. Najprostsze (i znów, mam takie z Ikei lub Tigera) to wydatek rzędu 30-50 zł, a takie bardziej wypasione, cieszące oko mogą kosztować grubo powyżej 150 zł. Ale w sposobie zaparzania i w swojej konstrukcji niczym się nie różnią. Jeśli jednak ma być używany codziennie, to zainwestowałabym w coś wykonanego z trwalszych materiałów, bo w tych najtańszych czasem słabym ogniwem jest sprężyna okalająca końcowkę tłoka.

Oprócz szklanych dzbanków są też takie w całości ze stali nierdzewnej – nie widać w nich, ile zostało kawy, ale za to wyglądają bardzo elegancko.

Warto też dobrać rozmiar do potrzeb i zwyczajów kawowych obdarowanego – nie każdy potrzebuje litrowego dzbanka kawy 🙂 

We frenchpressie można parzyć również herbatę lub zioła – jeśli dobrze się go czyści, jest szansa, że zapachy nie będą się w nim utrzymywały. Ale sama chyba używałabym oddzielnego dzbanka do kawy i herbaty. 

Książka Kawa Božidara Jezernika,  30-40 zł

Dla kogo: dla kogoś kto lubi dużo wiedzieć, raczej dla fascynata kulturowych aspektów picia kawy niż dla baristy spragnionego wiedzy o idealnym poziomie ekstrakcji espresso. 

To książka napisana przez słoweńskiego etnologa i antropologa, a wydana w Polsce przez wydawnictwo Czarne. Czytałam ją już dawno temu, ale nadal uważam za najpełniejszą, najbogatszą i najlepiej udokumentowaną książkę o historii kawy oraz jej kulturowych oddziaływaniach (z tych dostępnych w Polsce). 

Najlepiej jej klimat oddaje opis pochodzący ze strony wydawnictwa:

Czy picie kawy mogło uchodzić za dowód zniewieściałości? Dlaczego odmawianie współmałżonce filiżanki naparu mogło skończyć się rozwodem? Czym groziła wizyta „węszyciela kawy”? A może pierwszą wiedeńską kawiarnię tak naprawdę założył Polak? Znakomity słoweński antropolog Božidar Jezernik przygląda się roli kawy w kulturze, zgłębia tajniki jej kultu i tradycję jej picia. Barwna historia kawowych ziaren to także fascynujący przypis do historii medycyny, socjologii, prawa, ekonomii i religii. Pasjonująca lektura nie tylko dla miłośników czarnego naparu.

Skarpetki kawowe, 15-70 zł

Dla kogo: dla każdego kto lubi kawę i kolorowe akcenty w ubraniach. Idealny prezent w ciemno, kiedy wiemy, że ktoś jest miłośnikiem kawy, ale nie wiemy, w czym ją parzy i jakie kawowe zabawki już ma. Albo chcemy komuś zrobić skromny, niezobowiązujący prezent lub odwrotnie – dołożyć jakiś drobiazg do innego prezentu. 

Wiadomo, skarpety to gwiazdkowa klasyka. Zawsze się przydadzą 😉 Tu w kolorowym, kawowym wydaniu. Można wybierać w rozmiarach, wzorach i cenach. Można kupić jedną parę lub skarpetkowy box. 

Uśmiech kawosza gwarantowany! 

Co jeszcze?

Jak widzicie, pomysłów na uszczęśliwienie kawoszy jest wiele. Oprócz tych opisanych w telegraficznym skrócie wymienię jeszcze kilka innych, które mieszczą się w przedziale do 200 zł: filiżanki Loveramics lub porcelana od polskich artystów-rzemieślników, dobrej jakości wielorazowe kubki termiczne, pojemniki próżniowe do przechowywania kawy bez utraty aromatu, koszulki z motywami kawowymi, tańsze wagi do metod alternatywnych, nakładka Fellow Prismo do aeropressu (pozwala przygotować skoncentrowany napar w stylu “domowe espresso). 

Kiedy pieniądz nie gra roli 

Na wypadek gdyby ktoś jednak bardzo chciał wydać więcej, to podpowiadam kilka pewniaków:

  • młynek elektryczny Wilfa Svart (ok. 400 zł),
  • czajnik Fellow Stagg EKG (ok. 650 zł),
  • wypasiony ekspres przelewowy (Moccamaster, Wilfa Svart za ok 900/650 zł lub Melitta Aroma Fresh z wbudowanym młynkiem za ok 500 zł),
  • młynek ręczny Comandante (1000 zł),
  • automatyczny ekspres ciśnieniowy dobrej jakości (np. Jura E8/ ENA 8, Nivona 769/779, Melitta Barista Smart TS,  Delonghi Primadonna Soul, ceny od 2700 d0 4900 zł)
  • kolbowy ekspres ciśnieniowy (Oskar II, Lelit Anna, Rancilio Silva ok 2500-3500 zł lub droższe modele, aż pod KVDW Speedstera za ponad 30 tysięcy ;-)). 

P.S. Oczywiście zawsze dobrym i bezpiecznym prezentem jest po prostu paczka pysznej kawy. Dlatego przygotowałam kilka świątecznych propozycji.

Skomentuj